Żegnaj kochany Hipolicie... byłeś radością i światłem Jej oczu, dobrym, czułym, mądrym kotem... dzisiaj wyruszyłeś w swoją ostatnią podróż 😥
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wiersze z kotem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wiersze z kotem. Pokaż wszystkie posty
2017-01-02
Historia z happy endem... zakończenie
Żegnaj kochany Hipolicie... byłeś radością i światłem Jej oczu, dobrym, czułym, mądrym kotem... dzisiaj wyruszyłeś w swoją ostatnią podróż 😥
2016-01-03
Mruczanka blues
Tekst: Marta Chociłowska (11.11.2006)
Muzyka: Wojtek Kulpiński (03.01.2016)
Mruczanka blues - prezent od Wojtka na moje urodziny
MRUCZANKA BLUES
Mruczę sobie kiedy śpię,
mruczę sobie kiedy jem,
mruczę sobie, pełny luz,
mruczanka, mruczanka blues.
Mruczę też kiedy się myję,
pyszczek, uszki, łapki, szyję,
mruczeć to nie żaden mus,
mruczanka, mruczanka, blues.
Mruczą koty stare, młode,
na sen i na niepogodę,
mruczą tak bez zbędnych póz,
mruczanka, mruczanka blues.
Mruczą koty, mruczą ludzie,
bo w tym mruczeniowym cudzie
cieplo nas otula w mróz...
Mruczanka, mruczanka blues.
Muzyka: Wojtek Kulpiński (03.01.2016)
Mruczanka blues - prezent od Wojtka na moje urodziny
MRUCZANKA BLUES
Mruczę sobie kiedy śpię,
mruczę sobie kiedy jem,
mruczę sobie, pełny luz,
mruczanka, mruczanka blues.
Mruczę też kiedy się myję,
pyszczek, uszki, łapki, szyję,
mruczeć to nie żaden mus,
mruczanka, mruczanka, blues.
Mruczą koty stare, młode,
na sen i na niepogodę,
mruczą tak bez zbędnych póz,
mruczanka, mruczanka blues.
Mruczą koty, mruczą ludzie,
bo w tym mruczeniowym cudzie
cieplo nas otula w mróz...
Mruczanka, mruczanka blues.
Feta
2015-02-10
Kot zimowy
Kot zimowy ma futerko srebrne
od ogona aż po czubek głowy
i pyszczek srebrzysty niczym księżyc -
taki właśnie jest kot zimowy.
Kot zimowy jest wielkim pieszczochem
kochającym domowe ognisko,
może troszkę leniwym i trochę
zerkającym z dystansu na wszystko.
Kot zimowy ogrzeje mi dłonie,
gdy przemarznę aż po czubek głowy,
spojrzy w oczy, przytuli się do mnie
i głębokim snem zaśnie zimowym.
Kocie Sprawy nr 02 (148) luty 2015 str.15
od ogona aż po czubek głowy
i pyszczek srebrzysty niczym księżyc -
taki właśnie jest kot zimowy.
Kot zimowy jest wielkim pieszczochem
kochającym domowe ognisko,
może troszkę leniwym i trochę
zerkającym z dystansu na wszystko.
Kot zimowy ogrzeje mi dłonie,
gdy przemarznę aż po czubek głowy,
spojrzy w oczy, przytuli się do mnie
i głębokim snem zaśnie zimowym.
Kocie Sprawy nr 02 (148) luty 2015 str.15
2015-01-20
Dom bez kota
Bo dom bez kota to tylko
ściany
choćby i pięknie
pomalowane
lecz czyste, zimne, nie
obdrapane
nie oswojone,
nienaznaczone
i tylko echo wśród nich
znajome
Echo słów naszych, wspomnień i myśli
pragnień co mogą się
tylko przyśnić
tęsknoty nienazwanej
ściślej
i samotności wcale nie
chcianej
bo dom bez kota to tylko
ściany
Bo dom bez kota to wyraz w słowniku
wazon van Gogha bez
słoneczników
noc świętojańska bez
świetlików
to absurd, bezsens,
niedorzeczność...
Tak wiele zmienia kocia
obecność.
fot. Grażyna Jabrzemska
I nagroda w Turnieju Jednego Wiersza, "Grawitacja", Warszawa, 2 lutego 2014.
2014-11-17
Moje trzy grosze
Być może nie umiem modlić się, Panie,
i klepać nie lubię pacierzy,
mówię do Ciebie własnymi słowami,
i w to, że mnie słyszysz, wierzę...
Nie ziemska to sprawa w boskie wyroki
swe marne wtrącać trzy grosze,
lecz może zechcesz chociaż rzucić okiem,
o to nieśmiało Cię proszę...
Wybrańcy bogów umierają młodo...
Myślisz, że on jest wybrańcem?
To zwykły kotek, ze skromnego rodu,
wystarczy, że kiwniesz palcem...
Ty wiesz, co będzie dla niego najlepsze,
co trzeba zrobić w tej chwili,
lecz może zostaw go jeszcze troszeczkę,
bo gdybyś się jednak mylił...
Nie jako ja chcę, lecz jak Ty chcesz, Panie...
Wiem, lecz z pokorą Cię proszę,
aby mógł zostać jeszcze trochę z nami,
więc przyjmij moje trzy grosze...
2014-04-02
Kocimiętka, czyli kocia marycha
Kocia maryśka, kocimięta
podana kotu w formie skręta
daje mu kopa i powera -
adrenalina w kocie wzbiera.
Kocia marycha, taki kwiatek
zielone listki, modry płatek,
potrafi kotu, że tak powiem
zakręcić całkiem nieźle w głowie.
Bo co kot robi? Kot to wącha.
Czeka by kocimiętki wiącha
wyrosła mu przy wiejskim płocie,
łechcąc namiętnie zmysły kocie.
Ostrożnie, najpierw od niechcenia
używa zmysłu powonienia
aby za chwilę, bez kontroli
resztę swych zmysłów móc wyzwolić.
Wytarzać się. I wykokosić.
I całą kocimiętkę skosić,
utytłać wszystko w aromacie
nos, pyszczek, łapy... nawet gacie.
Kichnąć. I znów się otrzeć chętnie,
wwąchać ją w siebie jak namiętniej,
bo słodycz tego odurzenia
warta jest chwili zapomnienia...
02.06.2012
2014-02-10
Kto?
Kto nie zna dnia ani godziny,
pomarzyć może o obiedzie,
nie wie, gdzie podziać się w czas zimy
i w coraz większej żyje biedzie?
Kto czujnie, na przygiętych łapach
od sieni przemyka do sieni,
bo za to, że ma "nie ten zapach"
kopną lub cisną weń kamieniem?
Kto nieustannie przeganiany,
bez żadnej winy ze swej strony,
przed zamkniętymi staje drzwiami
z napisem „Obcym wstęp wzbroniony”?
Kto, mimo chorób, ran i brudu,
żywot swój wiodąc niepozorny,
czasami może doznać cudu
wzięcia na ręce? Kot bezdomny.
kwiecień, 2007
pomarzyć może o obiedzie,
nie wie, gdzie podziać się w czas zimy
i w coraz większej żyje biedzie?
Kto czujnie, na przygiętych łapach
od sieni przemyka do sieni,
bo za to, że ma "nie ten zapach"
kopną lub cisną weń kamieniem?
Kto nieustannie przeganiany,
bez żadnej winy ze swej strony,
przed zamkniętymi staje drzwiami
z napisem „Obcym wstęp wzbroniony”?
Kto, mimo chorób, ran i brudu,
żywot swój wiodąc niepozorny,
czasami może doznać cudu
wzięcia na ręce? Kot bezdomny.
kwiecień, 2007
2013-12-25
Anioł Gwiazdkowy
Tak między piątkiem a wtorkiem
widziałam anioła z workiem,
pomachał mi skrzydłem białym:
Zaczekaj, porozmawiamy!
Witaj Aniele Gwiazdkowy,
co niesiesz w worku owym,
co tam się wierci i piszczy,
chyba nie masz w nim myszy?
Anioł zapłonął rumieńcem,
rozpostarł szeroko ręce,
popatrzył na mnie dziwnie...
Nie, raczej wprost przeciwnie!
Ten worek jest pełen kotów,
ich zalet, wad i przymiotów,
a ja mam pracę zleconą -
rozwieźć je wszystkie do domów...
Zadanie mam dziś niełatwe,
rozmieścić tę całą dziatwę,
i nawet dla mnie - Gwiazdora
już nieco późna jest pora...
Weź więc jednego lub więcej,
znajdziesz u siebie im miejsce,
wybór w dowolnym kolorze!
Daj cały worek, Gwiazdorze...
pomachał mi skrzydłem białym:
Zaczekaj, porozmawiamy!
Witaj Aniele Gwiazdkowy,
co niesiesz w worku owym,
co tam się wierci i piszczy,
chyba nie masz w nim myszy?
Anioł zapłonął rumieńcem,
rozpostarł szeroko ręce,
popatrzył na mnie dziwnie...
Nie, raczej wprost przeciwnie!
Ten worek jest pełen kotów,
ich zalet, wad i przymiotów,
a ja mam pracę zleconą -
rozwieźć je wszystkie do domów...
Zadanie mam dziś niełatwe,
rozmieścić tę całą dziatwę,
i nawet dla mnie - Gwiazdora
już nieco późna jest pora...
Weź więc jednego lub więcej,
znajdziesz u siebie im miejsce,
wybór w dowolnym kolorze!
Daj cały worek, Gwiazdorze...
2013-12-22
2013-10-22
A co po...?
Kiedyś przyszło to pytanie do mnie
a co będzie, a co będzie po mnie
a co będzie kiedy mnie zabraknie
gdy się życie moje tutaj zamknie...
A co będzie, a co będzie potem,
co się stanie z ukochanym kotem
kiedy już na zawsze zamknę oczy
kto mu jeść da, ramieniem otoczy...
A co będzie, gdy mnie już nie stanie
co to będzie z moim ukochaniem
czy mu ktoś otworzy serce swoje...
Czy nie lepiej odejść stąd we dwoje?
Melodia, która mi towarzyszy przy tym wierszu http://youtu.be/727xW-t--io
2013-08-22
Wieczór wspomnień
Pamięci dziś zbierzmy okruchy -
siądź bliżej, przytul się do mnie...
Pamiętasz? Pamiętam. Posłuchaj...
To będzie nasz wieczór wspomnień.
siądź bliżej, przytul się do mnie...
Pamiętasz? Pamiętam. Posłuchaj...
To będzie nasz wieczór wspomnień.
- Pamiętasz, jak mnie poznałeś?
- Miałaś niebieską sukienkę...
- Z zachwytu oniemiałeś!
- Trzymałaś kota na rękach...
- Spytałeś: Pani codziennie
udaje damę z łasiczką?
- Posłałaś mi gniewne spojrzenie:
To wcale nie jest dowcipne!
- Przed tobą nikt tak nie pytał...
Poszliśmy zatem na spacer,
księżyc nas srebrem obsypał,
ziewnął wreszcie i zaszedł.
Posłuchaj... Pamiętasz? Pamiętam...
Ten spacer tak trwa latami -
choć kotów mamy dziś więcej,
my wciąż jesteśmy ci sami...
Wiersze z kotem, 2004, str. 68-69
Tak niewiele
Tak niewiele do szczęścia mi trzeba -
plamka słońca, garstka nieba
i kot. Bo bez kota się nie da...
plamka słońca, garstka nieba
i kot. Bo bez kota się nie da...
Tak niewiele do życia mi trzeba -
trochę wody, kromka chleba
i kot. Bez kota żyć się nie da...
trochę wody, kromka chleba
i kot. Bez kota żyć się nie da...
Tak niewiele, by istnieć mi trzeba -
powiew wiatru i cień drzewa,
kot bury. Bez niego się nie da...
powiew wiatru i cień drzewa,
kot bury. Bez niego się nie da...
Wiersze z kotem, 2004, str. 2-3
Spotkanie
Jeszcze nie wiem, kiedy i gdzie,
jeszcze nie wiem, jak ciebie spotkam,
ale jedno na pewno wiem -
będziesz kotkiem, kotem lub kotką.
Jeszcze nie wiem, kiedy ten dzień,
dziś czy jutro, pojutrze, za rok,
ale jedno z pewnością wiem -
chodzisz za mną od dawna krok w krok.
Jeszcze nie wiem. I nagła myśl:
Przecież dłużej czekać nie można!
Mam cię w dłoniach. Przytulam. Drżysz.
To ty. Wiedziałam, że cię poznam.
jeszcze nie wiem, jak ciebie spotkam,
ale jedno na pewno wiem -
będziesz kotkiem, kotem lub kotką.
Jeszcze nie wiem, kiedy ten dzień,
dziś czy jutro, pojutrze, za rok,
ale jedno z pewnością wiem -
chodzisz za mną od dawna krok w krok.
Jeszcze nie wiem. I nagła myśl:
Przecież dłużej czekać nie można!
Mam cię w dłoniach. Przytulam. Drżysz.
To ty. Wiedziałam, że cię poznam.
Wiersze z kotem, 2004, str.8-9
Smuga cienia
W swym dziecięctwie - kocięctwie
byłeś niczym iskierka,
ślicznym, kocim maleństwem,
przytulanym do serca.
byłeś niczym iskierka,
ślicznym, kocim maleństwem,
przytulanym do serca.
Rosłeś, a świat się zmieniał,
mijały zimy, wiosny,
dziś wchodzisz w smugę cienia
i posiwiały ci wąsy...
Oczy twe nadal błyszczą
tym szmaragdowym lśnieniem,
lecz wyraz twego pyszczka
mówi, że się starzejesz...
Patrzysz mądrze, poważnie:
Cóż mamy do stracenia?
We dwoje zawsze raźniej,
wejdź ze mną w smugę cienia.
Racja, mój przyjacielu,
lata mamy te same...
Więc chodź. Wciąż jeszcze wiele
dni pozostało przed nami.
Wiersze z kotem, 2004, str.72-73
Śliczniotek
Jestem prześlicznym, miłym kotkiem
(dlatego zowią mnie Śliczniotkiem),
mieszkam ze swą kocią rodzinką,
a moja pani jest dziewczynką.
Niedawno przykrość mnie spotkała,
bo moja pani gdzieś wyjechała...
Nie będę jadł nic ani pił,
choćbym miał całkiem opaść z sił!
Całe trzy dni spędziłem w szafie -
bez mojej pani żyć nie potrafię,
gdy wróci - już ja jej pokażę!
A ona - biegiem do lekarza...
Ten mnie obracał na wszystkie strony:
Nic nie rozumiem - orzekł zdziwiony.
Nic nie rozumie - i to mnie złości -
ja przecież chory byłem z miłości...
(dlatego zowią mnie Śliczniotkiem),
mieszkam ze swą kocią rodzinką,
a moja pani jest dziewczynką.
Niedawno przykrość mnie spotkała,
bo moja pani gdzieś wyjechała...
Nie będę jadł nic ani pił,
choćbym miał całkiem opaść z sił!
Całe trzy dni spędziłem w szafie -
bez mojej pani żyć nie potrafię,
gdy wróci - już ja jej pokażę!
A ona - biegiem do lekarza...
Ten mnie obracał na wszystkie strony:
Nic nie rozumiem - orzekł zdziwiony.
Nic nie rozumie - i to mnie złości -
ja przecież chory byłem z miłości...
Wiersze z kotem, 2004, str. 30-31
Sen
Przyszedł do mnie sen,
miękkie łapki ma,
ogonek jak tren,
śliczne uszka dwa.
miękkie łapki ma,
ogonek jak tren,
śliczne uszka dwa.
Przyszedł do mnie sen,
w ucho mruczy mi,
chociaż to już dzień,
dobrze mi się śpi...
Przyszedł do mnie sen,
coś tam sobie śni
i ja sobie śnię -
śpij koteczku, śpij...
Wiersze z kotem, 2004, str. 12
Przebudzenie
Śniłam dziś w nocy sen - sen o motylach -
wilgotne jeszcze całowały kwiaty,
skrzydła rozkładał apollo niepylak,
a paź królowej niósł rąbek jej szaty...
Leciutki wietrzyk muskał moje włosy,
przyjemny chłodek w bose stopy szczypał,
trąciłam gałąź z kropelkami rosy -
spadały, jakby ktoś perły rozsypał.
Zbudzony ptaszek zaświergotał raźnie,
mego policzka lekko dotknął motyl -
jeszcze na jawie czułam go wyraźnie...
Nie, to wąsami kot mnie w nos łaskotał.
Wiersze z kotem, 2004, str.42-43
Mój kot niebieski
Ten kolor sierści zwą niebieskim
(gdy w kocie płynie krew błękitna),
(gdy w kocie płynie krew błękitna),
błękit paryski lub królewski -
barwa niezwykle to wykwintna.
Tak to już jest wśród kociej braci -
różne spotyka się oblicza,
choć przodków ma z arystokracji,
mój kot do plebsu się zalicza.
Niebieski, lecz ma futro szare -
takie jak osikowe liście,
nosi je z niebywałym czarem,
w świetle księżyca lśniąc srebrzyście.
Niebieski - ale z popielatym...
Ludzie już tak się umówili -
niebieskim nazwać myszowaty,
błękitu z burym by nie mylić.
Mój kot ma szare poduszeczki
i tu jest rzeczy kwintesencja -
choć nazywany jest niebieskim -
mój kot - to szara eminencja!
Wiersze z kotem, 2004, str. 52-53
Miłośnik przyrody
Czy widzieliście taką łąkę,
gdzie wszystko brzęczy i gada,
gdzie rosną goryczki i dzwonki?
Są takie łąki w Bieszczadach...
Wśród polnych koników muzyki,
po łące pachnącej tymiankiem,
przez łany dzikich goździków
kot pewien szedł sobie rankiem.
Łowiąc zapachy i dźwięki,
zastygł na chwilę w bezruchu,
popatrzył wokół i z wdziękiem
położył się w trawie, i słuchał.
Przymknąwszy oczy w zachwycie
pozwolił płynąć obłokom,
grać świerszczom i pszczołom bzyczeć,
skowronkom śpiewać wysoko.
Powietrze już drgało gorącem,
gdy wracał szczęśliwy do domu,
tajemnic poznanych na łące
nie zechciał powierzyć nikomu.
gdzie wszystko brzęczy i gada,
gdzie rosną goryczki i dzwonki?
Są takie łąki w Bieszczadach...
Wśród polnych koników muzyki,
po łące pachnącej tymiankiem,
przez łany dzikich goździków
kot pewien szedł sobie rankiem.
Łowiąc zapachy i dźwięki,
zastygł na chwilę w bezruchu,
popatrzył wokół i z wdziękiem
położył się w trawie, i słuchał.
Przymknąwszy oczy w zachwycie
pozwolił płynąć obłokom,
grać świerszczom i pszczołom bzyczeć,
skowronkom śpiewać wysoko.
Powietrze już drgało gorącem,
gdy wracał szczęśliwy do domu,
tajemnic poznanych na łące
nie zechciał powierzyć nikomu.
Wiersze z kotem, 2004, str.54-55
Gość
Wyjrzałam nocą przez okno,
świat w deszczu prawie tonął,
świat w deszczu prawie tonął,
na dachach błyszczały krople,
w noc taką lepiej być w domu...
W deszczu mignęła z daleka,
po dachach skacząca, zwinna,
smoliście czarna sylwetka
czająca się przy kominach.
Nie był to diabeł kulawy,
choć tak zwą Asmodeusza,
lecz kot, co z gracją i wprawą
po dachach tych się poruszał.
Zaglądał w okien kwadraty,
w okna uśpione i w jasne...
Podglądać chciał ludzkie światy?
Czy porównywać chciał z własnym?
Co robił tam o tej porze,
czy miał jakieś ważne sprawy?
Szukał schronienia, a może
był po kociemu ciekawy?
Kiwnęłam mu z okna ręką:
Wejdź, proszę, zostań mym gościem!
Wszedł, otarł się o mnie miękko,
Został do rana i... poszedł.
Wiersze z kotem 2004, str. 60-61
Subskrybuj:
Posty (Atom)














