środa, 2 kwietnia 2014

Kocimiętka, czyli kocia marycha

Kocia maryśka, kocimięta
podana kotu w formie skręta
daje mu kopa i powera -
adrenalina w kocie wzbiera.

Kocia marycha, taki kwiatek
zielone listki, modry płatek,
potrafi kotu, że tak powiem
zakręcić całkiem nieźle w głowie.

Bo co kot robi? Kot to wącha.
Czeka by kocimiętki wiącha
wyrosła mu przy wiejskim płocie,
łechcąc namiętnie zmysły kocie.

Ostrożnie, najpierw od niechcenia
używa zmysłu powonienia
aby za chwilę, bez kontroli
resztę swych zmysłów móc wyzwolić.

Wytarzać się. I wykokosić.
I całą kocimiętkę skosić,
utytłać wszystko w aromacie
nos, pyszczek, łapy... nawet gacie.

Kichnąć. I znów się otrzeć chętnie,
wwąchać ją w siebie jak namiętniej,
bo słodycz tego odurzenia
warta jest chwili zapomnienia...
02.06.2012 

2 komentarze:

  1. Marto,
    Twój utwór idealnie pasuje do mojego kociego bloga. Jak widać temat kocimiętki zdominował dzień 2 kwietnia ;)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytałam Twój tekst na blogu i przypomniało mi się, że jakiś czas temu napisałam ten wierszyk! Cieszę się, że się zgrałyśmy tematycznie :)
    PozdrawiaM :)

    OdpowiedzUsuń