sobota, 14 grudnia 2013

Morze

Początek listopada, a morze spokojne. Jest ciepło jak na tę porę roku i prawie bezwietrznie. Pusto, nikogo na plaży. Bawię się w berka z falami, ciesząc się że nikt mnie nie widzi i nagle przypominam sobie mojego ojca, który wchodził do morza ze mną, malutką, na ramionach. Słyszę mój śmiech, pełen radości, ale i lęku i pamiętam jego krzepkie ręce, trzymające mnie mocno, bym nie spadła.
Idę coraz dalej i dalej, wdychając zapach morza, z głową pełną wspomnień.


kromka chleba
krok w krok za mną
mewy

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz