niedziela, 21 lipca 2013

Kizia-Mizia i książę kocurów


Była sobie księżniczka
o wdzięcznym imieniu Kizia,
sypiała w wytwornych koszyczkach
i bardzo lubiła się miziać.

Spotkała raz Kizia księcia,
(choć wygląd miał raczej żebraczy);
był księciem - a nie miał pojęcia,
co to mizianym być znaczy.

Lubię mizianie za uszkiem...
Ach, książę, czyżbyś już zgadł?
A jeszcze bardziej po brzuszku!
Księżniczko - rzekł - ja bym coś zjadł...

Racz pośpiech, książę, wybaczyć...
Zapraszam cię na śniadanie,
a później ci wytłumaczę,
co znaczy owo mizianie.

Zjadł wszystko, wypił coś duszkiem -
niczego było śniadanko!
Rozciągnął się na poduszce -
czas teraz na małe mizianko...

Wiersze z kotem, 2004, str. 28-29

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz