środa, 24 lipca 2013

Cyrk


Przyjechał cyrk! Widzowie tłumnie
do kas tłoczyli się w kolejce,
przed wejściem kot stał i w zadumie
liczył guziki w kamizelce.

Miał frak i białe rękawiczki,
czapkę z napisem "Cyrk - Dyrektor",
rozglądał się wokół sceptycznie
i wołał: Tutaj, pierwszy sektor!

Przepraszam szanownego pana,
pragnę obejrzeć przedstawienie...
Kot otarł się o me kolana
i rzekł: Zapraszam uniżenie!

Wchodzę i widzę ze zdumieniem
lwa, który wymachuje pejczem,
a jego treser na arenie
w płonące skakać ma obręcze...

Dwa konie rżały do rozpuku,
próbując dosiąść woltyżera,
pies do balonów strzelał z łuku,
niedźwiedź do łapy datki zbierał.

Słonie na trąbach grały z wdziękiem,
foki się z lekka wachlowały,
małpy waliły w bęben z brzękiem
i na trapezach szybowały.

Zabrzmiały werble, orkiestra tusz!
Pan Kot-Dyrektor powiedział: Miau!
Szanowni państwo, nadszedł czas już,
by na arenie wystąpił klaun!

Klaun potknął się i rzekł ponuro:
Jako dyrektor cyrku (były)
oświadczam: Od dziś precz z tresurą!
A mnie to wszystko się przyśniło.

Wiersze z kotem, 2004, str. 58-59

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz